Jak zarabiać na blogu?

Pieniądze to temat tabu. Gdy połączymy go z kwestią blogowania, robi się jeszcze bardziej kontrowersyjnie. Nie wiedzieć czemu zarabianie na twórczości internetowej ciągle wzbudza wiele emocji. Jeżeli Twój blog faktycznie zacznie osiągać sukces, to będziesz chciał (i powinieneś) na nim zarabiać. Nie ma w tym nic złego, a wręcz jest to konieczne, jeżeli chcesz blogować lepiej.

Ważna uwaga: Opiszę różne sposoby zarabiania na blogu, ale skupię się głównie na współpracy z markami. Wynika to z tego, że w tym temacie mam bardzo duże doświadczenie. Nie oznacza to jednak, że inne formy współpracy są gorsze – wręcz przeciwnie. Uważam, że zarabianie na własnych produktach czy usługach jest znacznie lepsze, i na pewno jeszcze poruszymy ten temat w kolejnych wpisach z blogowej serii.

Zarabianie na pasji to naprawdę wspaniała rzecz. Pozwala bowiem przygotowywać coraz ciekawsze materiały i brać udział w ciekawszych projektach. Dzięki temu, że w pewnym momencie zacząłem zarabiać na swoim blogu, mogłem pojechać w kolejne miejsca i tworzyć kolejne treści. Gdyby nie dochód z bloga nigdy nie byłbym w stanie przygotować filmów reportażowych o ludziach, którzy postanowili postawić wszystko na jedną kartę i przeprowadzić się w Bieszczady. Pomysł na nie chodził za mną od lat, ale jego realizacja kosztowała kilka tysięcy złotych. Gdyby nie współpraca z marką Jeep, nadal leżałby w szufladzie. Podobnie jest z wieloma innymi projektami, np. z podróżą do Peru, Szwajcarii czy Hiszpanii.

Wiele osób dziwi się, że na pisaniu w internecie można zarabiać. A i owszem, można – i to całkiem dobrze. Są w Polsce ludzie, którzy żyją na bardzo dobrym poziomie właśnie z samego blogowania. Jakie więc są sposoby zarabiania na blogu?

Jak zarabiać na blogowaniu?

Sprzedaż swoich usług

Załóżmy, że jesteś prawnikiem i specjalizujesz się w prawie dla twórców. Na swoim blogu możesz pisać o tym, jak zabezpieczyć swój pomysł przed kradzieżą, co zrobić w sytuacji, gdy ktoś ukradnie Twoje zdjęcie lub tekst, jak poradzić sobie z RODO czy jak przygotować regulamin sklepu. Przygotowując faktycznie wartościowe artykuły, możesz pomóc wielu osobom bezpłatnie, ale uwierz mi – część z nich zgłosi się do Ciebie po odpłatną pomoc, bo ich przypadek będzie wyjątkowo trudny, nie będą mieć czasu zająć się tym samodzielnie lub po prostu będą chcieli, żeby zrobił to za nich profesjonalista.

Ktoś, kto prowadzi bloga o zdrowym odżywianiu, może oferować swoim czytelnikom tworzenie indywidualnej diety. Ktoś zajmujący się sportem lub siłownią może rozpisywać treningi i być indywidualnym trenerem.

Na tej samej zasadzie działa także nasz blog. We wpisie na temat certyfikatu SSL tłumaczymy dokładnie, jak aktywować taki certyfikat, dzięki czemu każdy jest w stanie zrobić to samodzielnie krok po kroku. Jeżeli jednak nie chcesz robić tego samemu (bo nie masz do tego głowy albo czasu), to piszesz do nas i my zrobimy to za Ciebie. A przy okazji być może pomożemy z zabezpieczeniem WordPressa przed wirusami, nowym designem strony lub zajmiemy się stworzeniem nowej identyfikacji wizualnej 🙂

Chętniej zapłacisz za daną pracę komuś, kogo w jakiś sposób znasz (choćby przez czytanie bloga) i komuś kto już Ci pomógł, niż przypadkowej osobie z Google’a.

Współpraca z markami

Kiedyś był to główny sposób zarabiania na blogach. Dziś coraz więcej blogerów od tego odchodzi na rzecz własnych produktów lub usług. Jak to działa?

Bloger ma dużą społeczność, która obserwuje jego działalność. Jakaś marka odzywa się do niego, aby „ogrzać się w jego blasku”. Bloger prezentuje więc w atrakcyjny sposób daną firmę. To tak w wielkim skrócie. A jak to wygląda w praktyce?

Przeróbmy to na kilku przykładach:

  • Na początku coś z mojego bloga. Jakiś czas temu odezwała się do mnie z propozycją współpracy firma MasterCard. Głównym celem była promocja serwisu Pricesless, dzięki któremu użytkownicy kart mogą otrzymywać zachęcające zniżki w restauracjach, muzeach i innych atrakcjach na całym świecie. Razem z MasterCard przygotowałem więc przewodnik po Singapurze, pokazując w nim ciekawe miejsca, które warto tam odwiedzić, ale też dzieląc się poradami i trickami na to, jak zaoszczędzić, płacąc w wybranych miejscach kartą MasterCard.
  • Może jeszcze jeden case, w którym brałem udział. Jako grupa twórców Bloceania pod koniec 2017 r. przeprowadziliśmy na kilku blogach kampanię reklamową „Podróże marzeń” dla linii lotniczych KLM. W akcji wzięło udział 6 blogerów. Każdy z nas poleciał w inny region świata, żeby przeżyć swoją „podróż marzeń”. Wyjazdy były na bieżąco relacjonowane w mediach społecznościowych i na blogach z lokowaniem marki KLM. Na sam koniec przeprowadziliśmy konkurs, w którym do wygrania był bilet lotniczy… w dowolne miejsce na świecie.
  • StayFly podczas współpracy z marką Tyskie przygotował tekst pt. „7 grillowych sztuczek, które warto znać”. Genialne w swojej prostocie i przede wszystkim – klikalne.
  • Gdziewyjechac.pl i świetna współpraca z producentem… farb Śnieżka. Mój ulubiony przykład. Zastanawiacie się, jak połączyć farby do malowania domu z podróżami? Wędrowne Motyle zrobiły to po mistrzowsku. Blogerzy opisali znaczenie rożnych kolorów w różnych krajach oraz zaprezentowali najbardziej kolorowe miejsca na Ziemi. Ograli więc temat w interaktywny i ciekawy sposób.

Myślę, że w przypadku współprac z markami znaczenie mają nie tylko Twoje zasięgi, ale także inne czynniki. Po pierwsze – kontakty. Agencje PR-owe i marki korzystają z baz blogerów. Wybierają tych, którzy pasują do tematyki i danej marki, ale także tych, o których wiedzą, że zrobią solidną robotę. To, jak podchodzisz do współpracy i jak jesteś komunikatywny, ma więc ogromne znaczenie. Kiedyś może napiszę coś więcej o dobrych praktykach w trakcie takich współprac.

Liczy się także pomysł. Czasem marka lub produkt są na tyle dziwne, że jest naprawdę trudno sensownie wplątać go w tematykę bloga. Z jednej strony jest więc wizja zarobienia kilku tysięcy złotych, a z drugiej – ni jak się to nie klei z Twoim blogiem. Co wygra? Ja po latach doświadczeń nauczyłem się, że nie warto robić niczego na siłę. Jeżeli nie czuję danego zlecenia, to go po prostu nie biorę. Ale prawda jest taka, że będąc naprawdę kreatywnym, można w ciekawy sposób połączyć niemal wszystko (patrz wyżej – przykład Wędrownych Motyli i farb Śnieżka). Są jednak współprace, których zdecydowanie nie byłem w stanie się podjąć. Naprawdę zdarzają się czasem absurdalne oferty. Raz dostałem propozycję współpracy z… klubem dla swingersów! No bo w końcu prowadzę blog przygodowy 😉

Jak zarabiać na blogu?

Sprzedaż swoich produktów

To aktualny trend i bardzo rozsądny ruch. O ile współprace z markami są ciekawą formą zarabiania i można się przy nich „kreatywnie wyżyć”, to tego typu działalność niesie swoje ryzyko. Może się przecież trafić gorszy okres, kiedy takiej współpracy nie będzie. Jeżeli traktujesz swojego bloga poważnie, to płynność finansowa ma duże znaczenie.

Własne produkty mają tę zaletę, że to od Ciebie zależy, jak dużo ich sprzedasz i w jakim okresie będziesz się tym zajmować. Przykłady z polskiej blogosfery pokazują, że to właśnie w produktach są też największe pieniądze. Jakie produkty sprzedają blogerzy?

  • Książki. Klasyk – piszesz książkę i ją sprzedajesz. Plus oczywiście pokrewne e-booki czy audiobooki. A najlepiej wszystko w zestawie. Nic dodać, nic ująć.
  • Produkty szkoleniowe. To jest bardzo ciekawa opcja. Jeżeli np. prowadzisz bloga o zarządzaniu sobą w czasie, możesz zaproponować czytelnikom bardziej rozbudowany kurs, w którym np. w 14 dni uporządkują swoje otoczenie i zwiększą produktywność. Niech kurs będzie zrobiony w formie video i krok po kroku pomaga „się ogarnąć”. Nawet jeśli oferujesz podobne treści za darmo, to ludzie chętnie zapłacą za to, żebyś poprowadził ich za rękę.
  • Produkty fizyczne. Coś, na co decyduje się coraz więcej osób. Jeżeli prowadzisz bloga o modzie, to dlaczego nie sprzedawać np. koszul własnej produkcji? Albo portfeli? Blog może być świetnym narzędziem do promowania ich.

Afiliacja

Działanie afiliacji jest bardzo proste. Umieszczasz na blogu linki do produktów innych firm. Jeżeli ktoś kupi coś z Twojego linka, otrzymujesz prowizję.

Świetnie ten temat rozgryzł Michał Szafrański, który poleca na blogu różne produkty bankowe (sprawdzone, które szczerze poleca). Zarobił na tym już naprawdę sensowne pieniądze. Blogerzy podróżniczy umieszczają we wpisach linki do systemów rezerwacji noclegów czy biletów lotniczych – też zgarniając w ten sposób spore prowizje. Blogerzy modowi przedstawiają stylizacje, umieszczając linki do wykorzystanych w nich ubrań. Najlepiej sprawdza się to na blogach eksperckich, z dużymi zasięgami.

Patronat

Coś zupełnie nowego i ciekawego. Niektórzy twórcy odpalają u siebie Patronite’a. Jeżeli podoba Ci się praca jakiegoś twórcy, to możesz go wspierać, deklarując regularne wpłaty określonej kwoty. Tym samym wspierasz działalność Twojego ulubionego twórcy, dzięki czemu ma on środki na realizowanie kolejnych projektów, a dodatkowo za wpłaty oferuje dla patronów dodatkowe atrakcje. Patroni mają dostęp do tajnych grup, mogą zaproponować pomysł na jakiś film czy wpis, otrzymują dodatkowe gadżety od autora itp.

Jak działa to w Polsce? Niezwykle skutecznie (choć bardziej w przypadku Youtube’a niż blogów).

  • Langusta na Palmie – Kanał youtubowy ojca Adama Szustaka co miesiąc wspierany jest przez ponad 3000 patronów, co przekłada się na ponad 60 000 zł w każdym miesiącu! W sumie projekt otrzymał już ponad pół miliona złotych. Trzeba przyznać, że dominikanie umieją w internety. Sam oglądam i uwielbiam ten kanał.
  • Krzysztof Gonciarz – Do tej pory otrzymał od patronów ponad 400 tys. zł. Dzięki temu zrealizował niesamowite projekty, jak np. wyjazd na Grenlandię. Przywiózł stamtąd filmy, których nie powstydziłyby się profesjonalne programy podróżnicze Discovery Channel czy National Geographic.
  • Zwierz Populturalny – Coś z blogowego podwórka. Może pieniądze dużo mniejsze, bo „zaledwie” 40 000 zł od patronów (i regularne wsparcie w kwocie 1 200 zł), ale dla twórcy to pieniądze, które mogą naprawdę przenieść jego pracę na zupełnie inny poziom.

Kosmiczne pomysły

Blogi niesamowicie się rozwinęły. Osoby zaczynające od niewinnego pisania postów dziś są przedsiębiorcami, którzy są świadomi tego, co robią i z odwagą rozwijają swoje pomysły. Blogerzy otwierają dziś swoje butiki, tworzą własne kolekcje ubrań czy kosmetyków. Stają się ekspertami lub celebrytami. Blog może więc być zaledwie dopiero początkiem wielkiej przygody, która zmieni Twoje życie.

Blogowanie

O czym powinieneś pamiętać, jeśli chcesz zarabiać na blogu?

Na koniec mam dla Ciebie garść dobrych porad dotyczących tego, jak zarabiać na blogu:

Zakładka współpraca

Wyobraź sobie, że przez długi czas nie miałem takiej zakładki na swoim blogu i dziwiłem się, że nie mam żadnych propozycji współpracy! To był wielki błąd. Myślę, że taką zakładkę należy mieć, nawet jeżeli dopiero zaczyna się z blogowaniem. Co powinno się w niej znaleźć? Postaw się w sytuacji agencji PR-owej albo marki, która szuka blogów do współpracy. Mają do zrobienia kampanię i muszą dobrać ludzi. Mają przejrzeć setki blogów i wybrać te, które będą odpowiednie. Ułatw więc im tę robotę i daj informacje, których potrzebują:

  • Pokaż statystyki, choćby widełkowe, żeby upewnili się, czy mieścisz się np. w wymogach klienta.
  • Określ tematykę, którą poruszasz. Taki człowiek z agencji nie czyta wszystkich blogów od deski do deski. Napisz dokładnie, jaki jest Twój blog i co jest jego wyróżnikiem.
  • Możesz też opisać przykładowe kampanie, jeżeli właśnie w ten sposób zarabiasz.
  • Opisz usługi, które oferujesz (zwłaszcza jeżeli preferujesz ten sposób zarabiania). Omów dokładnie, w czym możesz pomóc czytelnikowi.
  • Przedstaw swoje mocne strony. Ja np. wspominam, że prowadzę także agencję interaktywną. W ten sposób przekonuję potencjalnego klienta, że jestem w stanie nie tylko zrobić wpis, ale także mam zasoby pozwalające stworzyć np. stronę WWW na konkurs, wykonać zdjęcia, zmontować film czy polatać dronem. Klient nie musi biegać i załatwiać tych wszystkich spraw samemu – jeżeli zgłosi się do mnie, to sprawię, że te problemy znikną, a on zaoszczędzi czas.
  • Zostaw namiary, żeby już nikt nie musiał chodzić po stronie i szukać kontaktu do Ciebie.

Poznawaj innych blogerów

Temat, do którego też musiałem dorosnąć. Kiedyś wydawało mi się, że jak będę robił dobrą robotę, to wystarczy, żeby mieć ciekawe współprace. Byłem w błędzie, z którego zdałem sobie sprawę dopiero na późniejszym etapie rozwoju. W blogosferze – jak w każdej innej branży – liczą się kontakty i znajomości. Możemy nam się to nie podobać, możemy na to narzekać, ale to naturalna kolej rzeczy i tak jest WSZĘDZIE. Każdy woli współpracować z osobą, którą zna lub którą polecił mu ktoś inny. My, blogerzy, też polecamy się nawzajem. Gdy np. nie decyduję się na współpracę z daną marką, zdarza mi się polecić kogoś innego, kto bardziej do niej pasuje. Czasem też to mnie polecają inni blogerzy. Warto więc znać ludzi. I nie chodzi tu tylko o biznes – często są to bardzo ciekawe i wartościowe osoby. Co zrobiłem, gdy zdałem sobie sprawę, że nikogo nie znam?

  • Pojechałem na pierwszą imprezę dla blogerów – Blog Forum Gdańsk. Kilkukrotnie byłem też na bloSilesii i na takich eventach zawsze kogoś poznawałem.
  • Zdałem sobie jednak sprawę, że nie jest to do końca skuteczne. Nie jestem mistrzem networkingu i zagadywanie do ludzi nie przychodzi mi łatwo. Dużo lepiej wychodzi mi to natomiast, gdy nie jestem szarym człowieczkiem z tłumu, ale pełnię jakąś określoną rolę. Jako że imprezy dla blogerów przeżywały wtedy wielkie bum, to w kilka osób postanowiliśmy zorganizować takie spotkania w Krakowie. Nazwaliśmy je „Smok Blog – spotkania krakowskiej blogosfery” i muszę przyznać, że wyszło nam to genialnie. Zorganizowaliśmy kilka edycji, na które zapraszaliśmy naprawdę znaczące nazwiska. Na naszej scenie o blogowaniu opowiadali m.in.: Ola Budzyńska, Michał Szafrański, Busem Przez Świat, Wędrowne Motyle, Podróżniccy, Andrzej Tucholski, Zajadam.pl, LiczySięWynik.pl i kilku innych blogerów. Zrobiliśmy coś naprawdę dobrego dla innych, ale też spełniłem swój prywatny cel – poznałem sporo osób.
  • Połączyłem siły z innymi blogerami – w pewnym momencie postanowiliśmy grać do jednej bramki. Razem z Los Wiaheors, GdzieWyjechac.pl, Adamant Wanderer i Rodziną bez Granic postanowiliśmy „sprzedawać się w pakiecie”. Tak powstała Bloceania.pl Wyszliśmy z założenia, że to duże ułatwienie dla firm, bo przychodzimy do nich z gotowym pomysłem, zasięgami i cały „know how” jeżeli chodzi o kampanie blogowe. Każdy z nas miał też jakiś dodatkowy atut – od robienia grafiki, po pisanie, robienie zdjęć, filmów czy latanie dronami. No i tutaj też nam to dobrze wychodzi – wspólnie zrealizowaliśmy kampanie dla miasta Krakowa, dla Szwajcarii, Jeepa, Portu Iława czy linii lotniczych KLM. No i mamy kolejne pomysły 🙂
  • Myślę, że relacje z innymi blogerami warto budować też w świecie wirtualnym. Nie bój się więc linkować do innych twórców, którzy poruszają podobne tematy. Proponuj współpracę, pisanie danego wpisu razem itp. Sam postępuję tak bardzo często i nigdy nie oczekuję niczego w zamian. Robię to dla czytelników, którzy mogą poznać dany temat głębiej, u kogoś innego. Okazuje się jednak, że często w jakiś sposób to do mnie wraca.

Rób dobrą robotę

Gdy realizuję jakąś współpracę na blogu, staram się dać jak największą jakość. Wpisy zawsze są bardzo dopracowane i wartościowe. Często tworzę obszerne teksty, po których widać, że włożyłem w nie sporo pracy.

Blog to coś, co sprawia mi dużo frajdy. To moje dziecko, więc zależy mi, żeby publikowane treści były ładne, schludne i z przytupem. Wpisy realizowane z markami często opatruję jakimiś dodatkowymi gadżetami: interaktywnymi mapkami, filmami czy dużą ilością zdjęć. Zależy mi na tym z dwóch powodów. Po pierwsze chcę, żeby czytelnicy widzieli, że to, że wpis ma patrona, jest uargumentowane, bo wymaga on ode mnie dużo więcej pracy (i muszę powiedzieć, że to chyba działa, bo na moim blogu nie zdarza się, by ktoś na to narzekał). Po drugie – chcę, żeby marka widziała, że to nie jest zwykły wpis, który powstał na kolanie. Zależy mi, żeby już na pierwszy rzut oka widać było, że włożyłem we współpracę dużo wysiłku. Świat jest mały, a marki i PR-owcy też polecają sobie nawzajem twórców.

Myślę zresztą, że zasada „dobrej roboty” dotyczy nie tylko współprac, ale całości prowadzonego bloga. Za tym, co robisz, po prostu musi iść jakość. Staraj się, żeby każdy Twój wpis był lepszy od poprzedniego. Pomagaj czytelnikom, ale też dbaj o formę i estetykę.

W poprzednim wpisie z serii porównałem blogi do lokali gastronomicznych – każdy z nich ma swój klimat tworzony za pomocą wystroju wnętrza, muzyki, atmosfery, zapachu kawy, smaku piwa, sposobem podawania potraw itp. To detale, które sprawiają, że w danej kawiarni czy restauracji czujemy się dobrze. Podobnie jest z blogami. Tyle, że ten klimat budujemy stylem pisania, zdjęciami, filmami i własną osobowością. Dbaj więc o to, żeby na Twoim blogu było naprawdę ładnie i estetycznie. Stawiaj na jakość.

A jeśli nie masz jeszcze bloga i chciałbyś go założyć, skontaktuj się z nami.

Komentarze: 12

  • Dagmara Rek napisał(a):

    Bardzo fajny i przydatny wpis. Mam nadzieję, że wiele osób skorzysta z Twoich rad.

  • Piotr Szostak napisał(a):

    Świetny pomysł na zabranie tylu sposobów na zarabianie na blogu. Osobiście uważam, że największy potencjał tkwi we własnych produktach i usługach.

    • Obserwuję blogosferę od 3 lat i potwierdzam, że własne produkty czy usługi dają najpewniejsze źródło przychodu. Możliwości zarabiania na blogu jest mnóstwo, ale własne rzeczy dają więcej satysfakcji, radości i poczucia spełnienia. Reszta zależna jest od zewnętrznych firm i ich podejścia do tematu współpracy. Ta nie zawsze wygląda równie rózowo po obu stronach.

      • Michał Maj napisał(a):

        To prawda 🙂 Własne produkty dają większą niezależność finansową, ale też twórczą. Można zrealizować dokładnie swoją wizję danej rzeczy, bez patrzenia na innych, a to daje dużo satysfakcji 🙂

  • Paweł Wierzchowski napisał(a):

    Zakładając bloga miałem 2 główne cele – ćwiczenie wytrwałości i regularności przez cotygodniowe pisanie i zostawienie czegoś po sobie. Tak też robiłem przez długi czas dopóki nie zacząłem trafiać na informacje, że na blogu można zarabiać, że musisz mieć swoją bazę czytelników itp itd. Nie ukrywam, wciągnąłem się w to, zacząłem tworzyć wpisy bardziej ukierunkowane na zasięgi niż wg. początkowych założeń, uczestniczyłem w konferencjach, szkoleniach, gdzie wszyscy powielali schemat i mówili, że na blogu zarabiają XYZ, że musisz pisać tak i tak, takie nagłówki, taki styl, to przyciąga. Korzystałem z tych porad i zacząłem zauważać ich efekty w postaci większej ilości czytelników. Czułem jednak, że coś jest nie tak, ale nie wiedziałem co i dopiero na ostatniej edycji SeeBloggers pomógł mi to zrozumieć Martin Stankiewicz. Wróciłem do pierwotnych założeń i wg nich tworzę treści, a nie pod publiczkę i coraz większe cyferki w Google Analytics. Tak czy inaczej zasięgi nadal rosną. Może nie tak szybko jak wtedy, ale rosną. I pojawiają się propozycje współpracy. I pojawiają się nowe znajomości.
    Jak to ma się do wpisu?
    Otóż tak, że zarabianie na blogu jest okej, ale zarabianie wg mnie nie powinno być nadrzędnym celem, pieniądz nie powinien być celem samym w sobie – w tym przypadku powinien być efektem ubocznym tego, że coś tworzymy ze względu na wewnętrzną potrzebę, na cel, ze względu na to, że tworzymy coś z pasją, zaangażowaniem. Wkładamy w to kawałek siebie i zostawiamy coś po sobie. Wtedy samoistnie pojawią się pieniądze, propozycje współpracy.
    Chodzi po prostu o to, aby robić to co się robi najlepiej jak się potrafi.
    Jeśli ktoś to przeczytał to dziękuję i życzę sukcesów w blogosferze. 🙂

    • Michał Maj napisał(a):

      Paweł, zgadzam się w 100% z Tobą. Ja też w pewnym momencie złapałem się na tym, że zaczynam się nakręcać na „zasięgi”. Zacząłem się przez to wypalać twórczo i w pewnym momencie blog zaczął być dla mnie ciężarem, a przecież nie oto chodziło. Od kilku miesięcy nie patrzyłem w statystyki. Blog ma być dla mnie przede wszystkim przyjemnością, pasją, sposobem na kreatywną pracę. Pieniądze? Efekt uboczny, który pozwala mi realizować kolejne, ciekawe projekty. Odkąd wprowadziłem taką zasadę – pisanie sprawia mi więcej frajdy i nie mam spiny na blogu, że „coś muszę”. Znów jest to moje miejsce

  • BajkowyTata napisał(a):

    Dobrze się czyta. Sam mysle już o patronacie. Musze tylko porządnie pomyśleć nad zachęcajacym opisem. Za to książka jako sposób na zarabianie z pasji już sie sprzedaje 😉

  • Kamil napisał(a):

    Super, że opisałeś sposoby i podajesz konkretne przykłady – dzięki kolejny raz za solidną dawkę wiedzy 🙂

  • Ewelina napisał(a):

    Świetne przykłady dotyczące zarabiania. Konkretne, a nie jak się często czyta same ogólniki. Moim zdaniem najważniejsza jest jakość strony i czas jaki jej poświęcamy. Reszta przyjdzie w odpowiednim momencie. Ps. Dzięki za wskazówki i do usłyszenia!

  • Michał napisał(a):

    Jestem zwolennikiem, aby mój blog był tylko moim miejscem na ziemi 😀 Nie zgadzam się np. na artykuły sponsorowane na blogu, choć miałem już propozycję. Kluczowym elementem zarabiania na blogu jest dla mnie sprzedaż moich usług pośrednio (konsultacje i doradztwo) lub bezpośrednio kurs, szkolenia. Kluczowe jest dawać moim czytelnikom bardzo dobrą wartość merytoryczną, którą później ci odwzajemnią kupując coś od ciebie 😉

  • Ewelina napisał(a):

    Bardzo inspirujący wpis! 🙂

  • ArFeN napisał(a):

    Również jestem introwertykiem i nie bardzo radzę sobie w towarzystwie innych twórczych osób

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany